
Wszystko jest pojęciem względnym: jedni mówią bohater, inny głupiec.

Są dwa wybory co do zawodu: pasja, czy chleb.

W dzisiejszych czasach osoba o własnym zdaniu nie ma życia. Pozostało jedynie strzelić sobie w łeb... ale zaraz, ja już nie żyję.

Bieda nauczy się wszystkiego.

Czasem wierzę, że umiem latać, ale potem narkotyk przestaje działać.

Nie można ciągle chronić dziecka przed upadkiem, bo inaczej nie nauczy się wstawać.

Każdy jest kowalem swojego losu. W chwilach trudnych tylko dowiadujemy się z kim pracujemy w jednej kuźni.

Człowiek kończy się tam, gdzie kończy się jego mentalność,

a człowiek pozbawiony moralności nigdy się nie zaczął.
a człowiek pozbawiony moralności nigdy się nie zaczął.
Może jestem głupia, ale nie rozumiem. I chcę zrozumieć. Czy mam to rozumieć jako jedno stwierdzenie, czy tak jak:
Człowiek kończy się tam, gdzie kończy się jego mentalność.
Człowiek pozbawiony moralności nigdy się nie zaczął. Czyli jako osobne, które można złączyć w jedno?
Matematycznie - 1/2x+1/2x, czy x+y?
,,Człowiek kończy się tam, gdzie kończy się jego mentalność" czyli człowiek żyje/funkcjonuje/jest puki nie ograniczy się jego słowa/myśli/wyobraźni
Można to też interpretować, że tylko wyobraźnia jest granicą.
,,a człowiek pozbawiony moralności nigdy się nie zaczął" czyli po prostu człowiekiem (nie chodzi o osobę) jest ten, który ma w sobie ogólną moralność, a nie tylko tam szykanuje itd.
W sumie nie potraktowałam właśnie tego zdania jako jakieś określone ścisłymi ramami do jego interpretacji.
Mógłbym użyć jakieś sentencji? Muszę baśń napisać a nie mam pomysłu.
Której?
Ano ok, ale mógłbyś w przypisach dać skąd to cytat
Jeszcze nie wiem, przed feriami gość z niemca chce baśń z typowymi elementami i morałem po niemiecku. I teraz myślę że po cholerę się męczyłem z poprzednią.
Tak czy inaczej, przypisów tam robił nie będę, bo to tylko nauczyciel zobaczy, nie wiem jak to wyjdzie to też nie wiem czy to na DA wstawię, a zasady dobrego wychowania kazały mi się zapytać.
Ho ho, a teraz zajadę antyniemieckim dowcipem-morałem. ,,Nie oceniaj książki po okładce, zwastyka jest przerobionym symbolem szczęścia <3 "
O czym miałeś poprzednią?
okok
Był sobie myśliwy, co żył bardzo dobrze. Raz przez przypadek złapał w sidła karła który za swoją wolność ofiarował jedno życzenie. Chłop chciał wiedzieć czy ktoś go okłamuje czy nie, więc schwytany daje mu oko z kryształu. Wtedy zmienia się w wysoką postać w czarnych szatach i znika. Myśliwy wraca do domu i widzi wszystko - że żona go nie kocha, że synowie rozpuszczeni, że sąsiedzi zazdrośni itd. Zakrywa oko i ucieka. Po drodze spotyka starszą kobietę, lecz dzięki oku widzi (oczywiście) że to wróżka. Dał jej coś do jedzenia a ona wskazała mu drogę. Ruszył więc pokonując próby i dochodzi (już jako starzec) do chatki na końcu świata. Tam postać w czarnych szatach z kosą śmieje się z niego i z ludzi że nie potrafią znieść prawdy, i razem odchodzą, Myśliwy i Śmierć tam, gdzie nie ma już ni prawdy ani kłamstw.
Uff... i co sądzisz?
Jak dla mnie opowieść pomysłowa, czuć, że baśń, a nie takie połączenie baśni i bajki, co się często zdarza
Dlaczego chcesz z niej zrezygnować?